Dobry dil

Będzie o tym: „Marihuana rujnuje mózg i ciało„.

Takich tekstów są w Sieci setki. W zasadzie szkoda na nie czasu, ale w niektórych jest coś, co przyciąga uwagę. W tym tekście zastanowił mnie… nie, nie kompletny brak wiedzy autora na temat marihuany. To znaczy: to też wychodzi, jak najbardziej. Na przykład: „Są kraje, takie jak liberalna Holandia, które sprzeciwiają się legalizacji tego „dobrodziejstwa”” – fakt, w Holandii marycha formalnie legalna nie jest, ale żeby był to kraj modelowego sprzeciwiania się jej, to chyba jednak też nie. Albo ta perełka: „Większość skutków THC dzieje się w mózgu, gdzie substancje chemicznych reagują z receptorami w komórkach mózgu zwanymi cannibinoid„.

Tu zrobiło się ciekawie: po przeczytaniu tego ostatniego zdania zacząłem podejrzewać, że mamy do czynienia z amerykańskim tekstem przetłumaczonym przez Google Translatora i dość niestarannie wygładzonym przez autora wersji polskiej. (Chyba amerykańskim, bo w tekście podane są ceny papierosów w dolarach i centach, a nie sądzę, żeby autorem artykułu był rodak pamiętający czasy Pewexu.) Moje podejrzenia umacniają się, gdy widzę inne lapsusy językowe, których Polak raczej by nie popełnił (choć spolszczacz owszem, mógł prześlepić): „wydalanie dopaminy” (zamiast wydzielanie), „około między 20 a 30 procent”, „susza w ustach” (zamiast suchość). No i to zdanie, równie piękne jak tamto o „komórkach mózgu zwanych cannibinoid”: „THC, główna aktywna substancja chemiczna w marihuanie, jak wykazano w badaniach, powoduje przerwanie później fazy snu REM, która jest najbardziej istotne dla odczucie że ciało po przebudzeniu czuje się zrelaksowane„.

Ale głównym powodem, dla którego zaraz po lekturze nie zamknąłem tego pożal się Boże artykułu, jest występujący w nim argument przeciwko legalizacji. Argument bardzo ciekawy – oto on:

Legalizacja marihuany nie poprawia sytuacji zagrożenia narkotykami a mafia która traci w ten sposób dochody już szuka możliwości kompensacji strat i sytuacja staje się groźniejsza niż była.

Innymi słowy: nielegalność marihuany jest dla nas dobra, bo mafia zarabia na marihuanie, dzięki czemu nie robi gorszych rzeczy.

No tak, na pierwszy rzut oka argument rozsądny. Ale rzućmy okiem jeszcze raz… Po pierwsze, czy naprawdę mamy wierzyć, że świat przestępczy zadowala się obecnie marihuaną i nie szuka innych możliwości? Really? Po drugie, we wspomnianej Holandii czy w wielu amerykańskich stanach bardzo zliberalizowano podejście do marihuany i jakoś nie nastąpiło tam żadne pandemonium spowodowane chęcią powetowania sobie przez tamtejszy świat przestępczy strat na maryśce. I po trzecie: wedle tej teorii, pozwalając, by mafia bogaciła się na handlu tą straszną marihuaną, uzyskujemy jakieś tam korzyści społeczne. Ale cena za nie jest wysoka, bo do ludzi trafiają spore ilości narkotyku. Zróbmy zatem jedyne logiczne w tej sytuacji posunięcie: umówmy się z przestępcami, że oni nie będą handlować marihuaną, a my im za to będziemy płacić coś w rodzaju „odszkodowania” za utracone zarobki. Dobry dil, czyż nie?

Dil-TAK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.