Straszyć też trzeba umieć…

Znany na całym świecie polski portal naukowy O2 zamieścił artykulik pod mrożącym krew w żyłach tytułem „Badania rozwiewają wątpliwości. Oto, co marihuana robi z mózgiem„. Żeby nie przeciążać czytelników, autor zrezygnował z dużej wierszówki i napisał tekst raczej zwięzły. Jego główny wniosek jest taki, że palenie marihuany upośledza pamięć krótkotrwałą. No rewelacja, bo wreszcie, po 25 latach badań, po zebraniu doświadczeń 3,5 tysiąca amerykańskich użytkowników, potwierdziło się to, co w Polsce wie każdy nawet mało zaawansowany palacz: że po marihuanie pamięć może gubić szczegóły tego, co się dzieje w godzinkę-dwie po zapaleniu.

Naukowy portal O2 chciał oczywiście postraszyć swoich czytelników, ale wypsnęło mu się, że marihuana nie wpływa na pamięć długotrwałą, a jedynie na krótkotrwałą. Efekt straszenia miał zostać wzmocniony rozdzierającym serce przykładem Australijczyka, który postanowił rzucić palenie, bo mu się w pamięci zacierają rzeczy, które robi jego mały synek. Jeśli o mnie chodzi, to Australijczyka całkowicie popieram. Nie tylko dlatego, że teraz będzie lepiej pamiętał gaworzenie synka. Również dlatego, że po zażyciu marihuany zostaje zaburzona (krótkoterminowo!) koordynacja ruchowa i najarany tatuś mógłby niechcący upuścić malucha na podłogę. (O problemach z koordynacją ruchów naukowy portal O2 napisze zapewne wtedy, gdy zostaną opublikowane wyniki kolejnego 25-letniego badania; jeśli tak, to wypada pochwalić naukową rzetelność portalu.)

A serio: gdyby ktoś z moich Czytelników chciał chciał rzucić okiem na bardziej rzetelne omówienie pracy szwajcarskich badaczy, może to zrobić na stronach CBS News. Można tam przeczytać na przykład, że naukowcy – ku swojemu zdziwieniu – odkryli, że długotrwałe używanie marihuany nie wpływa na żadne inne zdolności umysłowe użytkowników (jak szybkość myślenia czy zdolność rozwiązywania problemów). Ponadto, stwierdzone deficyty pamięci nie dość, że są nieznaczne, to jeszcze dotyczą tylko jednego rodzaju pamięci (werbalnej czyli związanej z zapamiętywaniem słów). Co więcej, sami naukowcy stwierdzają, że ich badanie jedynie wskazuje na pewne zaobserwowane zjawisko, nie wyciągają jednak wniosków o zależności przyczynowej, czyli de facto nie udowadniają, że używanie marihuany było przyczyną zaobserwowanych problemów z pamięcią. Problemów nieznacznych. Krótkotrwałych. I tylko z pamięcią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.