Świat według Onetu

A właściwie według pewnego profesora, którego Onet cytuje. Ile tam jest winy profesora, a ile Onetu? – trudno mi powiedzieć. Bardzo bym chciał wierzyć, że winny jest źle zapisujący dziennikarz. (Przepraszam za to słowo, przyzwyczajenie drugą naturą człowieka.)

Kilkukrotnie powtórzone „cannabis satiba” to na pewno dziennikarz + kopiuj i wklej. Można wybaczyć, zwłaszcza Onetowi. Ale innych rzeczy już tak łatwo wybaczyć nie można.

„Anandamid naśladuje działanie ekstraktów z rośliny cannabis satiba, czyli marihuany” – mówi Woźniak.

Jak rozumieć to zdanie? Ekstrakty mają pewne działanie na człowieka, więc organizm się wycwanił i wytwarza anandamid, żeby to działanie naśladować. Problem jajka i kury mamy rozwiązany.

(…) kanabinoidy mają jednak bardzo niebezpieczny wpływ na zdrowie człowieka. Jeśli zastosuje się je u chorego z nowotworem mózgu, zniszczą komórki nowotworowe, ale jednocześnie neurony.

Palacza marihuany (albo leczącego się nią chorego) najłatwiej poznać po całkowitym wymóżdżeniu. Można je nawet wyliczyć prostą arytmetyką:

Obliczono, że wypalenie jednego papierosa zawierającego marihuanę powoduje zniszczenie 50 proc. neuronów hipokampa w sześciodniowej hodowli. Im więcej takich papierosów, tym większe zniszczenia w hipokampie.

Czyli: wypalenie 2 papierosów = zniszczenie 100% neuronów. Wypalenie 3 = 150% zniszczenia. Itd.

Okazuje się jednak, że – podczas gdy marihuana jest tak niebezpieczna dla zdrowia człowieka – jej naturalne odpowiedniki, jak anandamid mogą być dla organizmu absolutnie bezpieczne. Naukowcy, wśród nich Woźniak, coraz bardziej przychylają się do tej teorii.

Przełom w nauce o ludzkiej fizjologii: organizm prawdopodobnie nie wytwarza trujących dla siebie substancji! Hura!

 

Omawiany tekst jest stary (2004), w tamtych czasach wiedziano o wiele mniej o działaniu marihuany na człowieka. Ale jednak coś wiedziano. Morał: nie zawsze trzeba wierzyć temu, co mówi profesor. Lub konkretniej: temu, co Onet mówi, że profesor mówi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.