Marihuana a żabie udka

Prace dotyczące wpływu marihuany na człowieka często zaczynają się mniej więcej tak: „Marihuana to najczęściej używany nielegalny środek odurzający”. Przy czytaniu któregoś z kolei takiego tekstu nasuwa się myśl o linii najmniejszego oporu czy o braku oryginalności. Ale jednak zdecydowanie wolę takie właśnie pójście na łatwiznę niż rozpoczynanie pracy słowamiCannabis is known to be associated with neuropsychiatric problems” – tu już na samym początku zastanawiam się, czy praca aby na pewno będzie obiektywna. Zwłaszcza jeżeli pochodzi z Francji – kraju o bardzo restrykcyjnej polityce antymarihuanowej (tak się składa, że naukowcy nie zawsze lubią, gdy wyniki ich badań stoją w sprzeczności z oficjalną linią władzy, która przecież decyduje np. o przydziale grantów badawczych). No, ale być może ci akurat naukowcy są w 100% obiektywni, więc nie uprzedzam się, analizuję dalej. Oto, co widzę w pracy:

– w latach 2006-2010 zanotowano 1979 przypadków jakichś komplikacji w wyniku zażycia marihuany („nadużycie i uzależnienie”)

– z tych prawie 2 tysięcy przypadków całe 35 (1,8%) to były problemy natury kardiowaskularnej;

– wśród przypadków komplikacji kardiowaskularnych zanotowano wysoką śmiertelność: 25,6%;

– wniosek: „Biorąc pod uwagę, że marihuana jest przez ogół społeczeństwa postrzegana jako nieszkodliwa i że prowadzona jest dyskusja o jej legalizacji, dane świadczące o związanych z nią niebezpieczeństwach muszą zostać szeroko rozpowszechnione”.

Teraz moje uwagi:

– chętnie bym się dowiedział, czy w tych wszystkich 1979 przypadkach na pewno w sprawę była zamieszana marihuana, czy może nasączone muchozolem konopie włókniste – biorąc pod uwagę restrykcyjność tamtejszego prawa (oraz dość już sporą popularność konopi przemysłowych), ta druga możliwość nie wydaje mi się nieprawdopodobna; rozstrzygnięcie tej kwestii jest o tyle istotne, że właściwości marihuany i jej działanie na ludzki organizm dość mocno różnią się od właściwości i działania konopi z muchozolem;

– nie wiem, jakie problemy wystąpiły w całej reszcie przypadków (1979 minus 35); nawet jeżeli były to problemy poważne (graficznie zaznaczę akcent: nawet jeżeli), to miejmy na uwadze, że w 66-milionowym kraju jest to promil promila; to mało – zwłaszcza w kraju, jak Francja, ostro popalającym;

– dramatyczny wniosek o konieczności rozpowszechnienia informacji o potencjalnych szkodliwych efektach marihuany (skądinąd słuszny: ludzie powinni mieć dostęp do obiektywnej i rzetelnej informacji) jest w kontekście danych podanych w badaniu co najmniej niepoważny: 9 używających marihuany osób zmarło na serce w okresie 5 lat! O, biedna Francjo, katastrofa demograficzna ante portas!

– no i najważniejsze: badanie ani słowem nie wspomina, jaki związek z marihuaną ma tych 9 przypadków śmierci; jedyny trop jest taki, że każdy z nieboszczyków palił. Żeby zobaczyć to badanie w odpowiedniej perspektywie, wyobraźmy sobie, że przeprowadzono podobne, ale analizujące problemy po spożyciu żabich udek; jestem przekonany, że dane byłyby zbliżone, czyli że śmiertelność sercowców po żabich udkach jest zbliżona do śmiertelności zwolenników trawki. Skąd to przekonanie? Bo myślę, że związek palenia marihuany z możliwością zejścia na serce jest taki sam, jak związek konsumpcji żab: żaden. Dowodem (pośrednim, ale mocnym) jest dla mnie powszechnie znany fakt, że na serce umierają również osoby niepalące marihuany (oraz niejedzące żab). Wszystko, co udowodniło cytowane badanie, to to, że palenie marihuany nie zapewnia nieśmiertelności.

Nie jestem osobą, która bezkrytycznie wychwala zalety marihuany (niepodlegające już przecież żadnej dyskusji). Wychwalam jej zalety, ale nie tracę z pola widzenia wad. Rzecz w tym, że tych ostatnich, mimo rozpaczliwych wysiłków prohibicjonistów, jest zdecydowanie mało. Jasne: przyspieszona akcja serca jest jednym z efektów działania marihuany (żeby skuteczniej ludzi postraszyć, używają fachowej nazwy tachykardia). Dlatego wszyscy zainteresowani powinni o tym wiedzieć. Przede wszystkim kardiolodzy. Nie, nie po to, żeby zakazywać, bo zakaz mamy już teraz, lecz po to, żeby rzetelnie informować. Ale stan zdrowia sercowca może się pogorszyć też po zbyt szybkiej pogoni za odjeżdżającym autobusem albo po kolejnej przegranej naszej reprezentacji. Czy to powód, by zakazywać autobusów lub meczów…?

„Lekarze powinni być świadomi, że marihuana może być potencjalnym czynnikiem powstawania powikłań sercowo-naczyniowych u młodych ludzi”. Tak, żabie udka też.

One thought on “Marihuana a żabie udka

  1. Zaciekawil mnie Pan i przeanalizowałem te „badania”. Mam wrażenie ze glownym celem autorów był rozgłos i wpłynięcie na szokujacych wynikach (i wiążące sie z tym publikacje, wzmianki, cytowanie w innych opracowaniach, itp..). Tak jak pan pisze, kilka razy wspomina sie tam, że wyniki powinny być szeroko rozpowszechnione.
    Szczególnie rzuca się w oczy fakt, że wśród powiązanych z uzywaniem cannabis przypadków komplikacji kardio- (35 przypadków), było 21 palaczy tytoniu.
    Mimo, ze próbka jest śmiesznie mała, autorzy posługują sie wskaźnikami procentowymi (21 palaczy tytoniu to 60%!:). W próbce były osoby używające marihuany od 2 do 25 lat. 6 osób z przeszłością – wykryte wcześniej choroby krążenia. W 35% przypadkow (co daje 11/35 pacjentow:) dysponowano danymi BMI. 54% z tych 11 pacjentów było w normie wagowej, 36% dotknięta nadwagą, a 1 osoba (tu już nie dali %,.ciekawe czemu:) otyłością. Polecam ten fragment w oryginale.
    Na te 35 przypadkow zrobiono „aż” 13 analiz toksykologicznych, z czego w 2 przypadkach wykryto alkohol, a w 1 cały katalog: opiaty, morfina, salicylany i coś jeszcze.
    To badanie mogłoby służyć jako przykład nierzetelności i manipulacji, a świadome posługiwanie się nim świadczyłoby tylko o zlych intencjach. Tylko kto wlasciwie przykłada do tego wagę, kto zagląda do badań, gdy liczy sie slogan i efekt?
    Zastanawiam się, czy wśród naukowców panuje jakiś ostracyzm – na pewno powinien.
    A tymczasem będziemy słyszeć wypowiedzi podobne do ostatniej Pana Ziobry, że marihuana z całą pewnoscią powoduje schizofrenię, o czym świadczą niepoliczalne, ultrarzetelne, najnowsze badania, a także obniża inteligencję i powoduje zbrodnie i dzieciobójstwo (to akurat ekstrapolacja dwóch watpliwie powiązanych z marihuaną przypadków z naszego podwórka). Pozdrawiam.

    Aha, badania były finansowane przez rządowe komórki do walki z narkotykami i ds. bezpieczeństwa leków. No tak..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.