Znalezione w Sieci (1)

Od czasu do czasu będę chciał skomentować tutaj różne wypowiedzi znalezione na forach internetowych. Celem jest pokazanie na wziętych z życia przykładach najczęstszych, głęboko zakorzenionych w naszym społeczeństwie błędnych przekonań dotyczących marihuany. Takich, które trzeba odkłamać, bo bez tego na zmianę podejścia Polaków do marihuany i zmianę obowiązującego nas marihuanowego prawa będziemy musieli czekać jeszcze długo.

 

( źródło ) Paliłam w życiu 4 razy. I nigdy więcej tego nie ruszę. Nikt mi nie wmówi, że to co się ze mną po tym działo miało jakiekolwiek zdrowotne działanie

A czy ktokolwiek wmówi Ci, że zdrowotne działanie mogą mieć substancje, po których będziesz rzygać jak kot i wypadną Ci wszystkie włosy? A jednak oficjalna medycyna ma takie substancje w swoim arsenale. Widzisz, jak pozory mylą?

A na marginesie: rozumiem, że po wypaleniu marihuany działo się z Tobą coś nieprzyjemnego. Cóż, albo wypaliłaś za dużo (nowicjuszom się zdarza), albo należysz do zdecydowanej mniejszości, której marihuana po prostu nie służy, albo też to, co paliłaś, nie było prawdziwą marihuaną, lecz kupionym na ulicy wyrobem marihuanopodobnym.

 

( źródło ) nie, nie potrzebuję, potrafię sobie radzić z życiem

Ponieważ komentarz jest umieszczony w konkretnym kontekście (lecznicze działanie marihuany), ciekaw jestem, jak autor tego wpisu zareagowałby na dialog: „– Chcesz Ibuprom? – Nie, nie potrzebuję, potrafię radzić sobie z życiem”. (Można tu oczywiście wpisać nazwę dowolnego leku.) A gdybyśmy nieco wyszli poza ten kontekst, to widać tu jak na dłoni jeden z funkcjonujących w naszym społeczeństwie stereotypów. Proponuję rozważyć inny dialog: „– Napijesz się piwa? – Nie, dziękuję, potrafię radzić sobie z życiem”. Obraz osób używających marihuany zmienia się u nas bardzo powoli. Ale się zmienia.

 

( źródło ) A co do marihuany to jest zła podobnie jak alkohol, jeśli wsiądziesz do samochodu po zapaleniu skręta masz refleks opóźniony i możesz zabić człowieka i tu Twoja wolność do zapalenia skręta kończy się tam, gdzie zaczyna się krzywda drugiego człowieka.

Wiele leków kupowanych w aptece ma w ulotce ostrzeżenie, żeby po zażyciu nie prowadzić samochodu. Nie są jednak zakazane – zakłada się, że zażywający takie leki kierowcy są ludźmi odpowiedzialnymi i pod wpływem leku nie pojadą. Ale zostawmy wszelkie substancje: nawet człowiek trzeźwy jak świnia może spowodować wypadek. Czy w związku z tym ktokolwiek postuluje zakaz poruszania się samochodami, bo „wolność do kierowania kończy się tam, gdzie zaczyna się krzywda drugiego człowieka„? Przeważająca większość kierowców nie powoduje wypadków, a ci, którzy należą do mniejszości, ponoszą konsekwencje przewidziane prawem.

A jeśli chodzi o opóźniony refleks kierowców po joincie to informuję, że w Odkłamywaniu marihuany jest cały rozdział poświęcony tej tematyce. Wnioski z rozważań opartych m. in. na oficjalnych amerykańskich dokumentach są bardzo interesujące.

 

( źródło ) To że marihuana nie uzależnia, to bajka. Ja się nie mogę od niej uwolnić (jak od kilku innych rzeczy) i to trwa już wiele, wiele lat.

Jeżeli także „od kilku innych rzeczy”, to znaczy, że albo ta osoba definiuje uzależnienia szerzej niż inni, albo na uzależnienia jest wyjątkowo podatna. Osoby takie bez wątpienia istnieją, co jednak nie powoduje, by ktokolwiek proponował zakazać grania w gry komputerowe czy oglądania telenowel.

 

( źródło ) Szymon, 28 lat: – Co to jest marihuana? – myślą ludzie – takie coś zamiast piwa. Wolałem jointy, bo kaca nie było. Ale to nie jest już miękki narkotyk – dziś aż kapie od chemii. A ja paliłem codziennie.

Bardzo słuszna uwaga. Tyle że wspomniane tutaj dostępne na czarnym rynku substancje są jedynie nazywane marihuaną. Całkowicie się zgadzam, że są szkodliwe i powinny być zakazane. Ale wymyślmy dla nich inną nazwę, bo marihuana to w rzeczywistości jest coś zupełnie innego.

 

( źródło; wyróżnienie moje) widziałem pełną kulturę w „coffie shopach” (kiedyś zabrałem tam swoją panią, która nie chciała wejść do środka, ale gdy zobaczyła ładnie urządzone wnętrze, wypiła kawkę, zagrała w bilarda i nawąchała się marihuany, to zmieniła zdanie :-).

Zastanawiam się, czy wąchający marihuanę gość był kiedykolwiek w Holandii… (Ale może ja nie do końca zrozumiałem tę wypowiedź, może chodzi w niej o nawąchanie się dymu z jointów palonych przy sąsiednich stolikach. Jeśli tak, to zwracam honor.)

 

I na koniec tego wpisu coś, co znalazłem w specjalistycznym portalu medycznym Esculap, jak się wydaje mającym ambicje bycia rzetelnym. (I być może w większości swoich materiałów taki jest, nie mnie oceniać.) Portal przedrukował PAP-owski tekst pt. „Regularne stosowanie marihuany szkodzi inteligencji nastolatków”. Podaję link na wypadek, gdyby ktoś chciał sprawdzić, czy nie zmyślam – artykuł można przeczytać po (bezpłatnym) zarejestrowaniu się w serwisie. Jednak treść artykułu nie jest w tym momencie istotna – chodzi o zdjęcie, jakim został on zilustrowany. Wygląda to tak:

znawcy
Zawsze miło jest zetknąć się z fachowcami, nie?

PS

Dotarłem do źródła, czyli do tego artykułu na stronie PAP, żeby zobaczyć, czy fotka pochodzi od Agencji, czy dodał je portal. Niestety, w materiale oryginalnym… nie wyświetla się zdjęcie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.